Dziennikarze Gazety Wyborczej pytają:
czy Polska to kraj dla starych ludzi?





"W kategorii samopoczucie psychiczne Polak po pięćdziesiątce wypada najgorzej na świecie" – piszą Paweł Gawlik i Justyna Suchecka w artykule: A w Polsce starym biada. W całej Unii seniorom żyje się lepiej (Gazeta Wyborcza, 3 października 2013 r.).

Dziennikarze omawiają wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie ONZ w ramach programu Global Age Watch Index (można to przetłumaczyć jako Globalny rejestr wieku życia). Do kryteriów branych pod uwagę zaliczały się: siła nabywcza dochodów, sytuacja zdrowotna, wykształcenie, możliwość zatrudnienia. Najszczęśliwsze kraje europejskie według badań to Szwecja, Norwegia, Niemcy, Holandia. Bezkrytyczność dziennikarzy GW w interpretacji tych badań poraża. Ich idealizacja Zachódu sprawia wrażenie jakby nosa nie wyściubili za granicę. Byłoby to zrozumiałe, gdyby żyli w czasach PRL-u, kiedy paszporty trzymało MSW i, aby je dostać do domu trzeba było czekać trzy miesiące, a przede wszystkim być "godnym" w oczach Partii. Wygląda, że dziennikarze GW nadal nie mają pojęcia, jak za zachodnią rubieżą żyją ludzie starsi i co dzieje się w społeczeństwach Europy w odniesieniu do nich. A wystarczy poczytać trochę prasy w internecie...


Wlk. Brytania

Spójrzmy na kilka artykułów z The Daily Telegraph z zeszłego roku. Same tytuły mówią za siebie:
Stiff upper lip condemns 190,000 older men to loneliness (Postawa „sztywnej górnej wargi” skazuje 190 tys. starszych mężczyzn na samotność”)
One in three elderly people suffers loneliness (Jedna na trzy starsze osoby cierpi na samotność)
Lonely elderly 'don't want to impose' on busy neighbours, study finds (Studium ujawnia: samotne starsze osoby 'nie chcą narzucać się' zapracowanym sąsiadom). Inny artykuł omawia niedawne wystąpienie brytyjskiego ministra zdrowia Jeremy'ego Hunta, w którym zwraca on uwagę, że ok. 800 tys. starych Brytyjczyków żyje w całkowitej izolacji, a kolejne 5 mln. przyznaje, że TV jest “głównym rodzajem ich towarzystwa”: Britain's forgotten million old people (Zapomniany milion starych ludzi Brytanii).

Przytoczmy też innego ministra oceniającego wprowadzany w Anglii powszechnie od lat 90. program (braku) opieki nad pacjentami bliskimi śmierci, zwany Liverpool Care Pathway (Liverpoolska ścieżka opieki). Polega on, w skrócie, na ograniczeniu podawania napojów i jedzenia oraz lekarstw osobom, które uważa się, że są bliskie śmierci. Przy czym, jak pokazuje praktyka, najczęściej decyzję czy pacjent jest "już" bliski śmierci podejmuje lekarz bez powiedzenia tego zainteresowanemu i bliskiej rodzinie. Osoby takie cierpią pragnienie, głód, i umierają z odwodnienia i zagłodzenia... Za wprowadzenie tej ścieżki szpitale i domy opieki dostają klikustetysięczne bonusy od NHS (brytyjski odpowiednik NFZ).

Norman Lamb, brytyjski minister Opieki społecznej stwierdził na jednej z konferencji poświęconej temu zagadnieniu: "Jednak, jak widzieliśmy, jest zbyt dużo przypadków, w których pacjenci byli umieszczani na ścieżce bez odpowiedniego wyjaśnienia lub włączenia w to ich rodzin. Jest to po prostu nie do przyjęcia" więcej>>.

Mówi się o instytucjonalizacji tej postawy na przykładzie domu opieki w West Sussex, gdzie ocenia się, że dziewiętnaście osób zmarło w wyniku braku opieki: pragnienia, niedożywienia oraz otrzymywania złych lekarstw:  'Institutionalised' abuse led to death of 19 pensioners at care home ("Zinstytucjonalizowane" złe traktowanie doprowadziło do śmierci 19 pensjonariuszy domu opieki).

Rzeczywiście – jest to nie do przyjęcia, ale dzieje się dość powszechnie, nie tylko z powodu finansowych korzyści. Bardziej pewnie z powodu szerzącego się wraz z niewiarą odhumanizowania postaw personelu wobec niedołężnych osób starszych.

Rząd wycofuje się z tej praktyki:
 Liverpool Care Pathway to be axed in favour of individual treatment plans ("Liverpoolska ścieżka opieki ma pójść pod topór na rzecz indywidualnego planu terapii").


Francja

Trudną sytuację ludzi starych ukazał kryzys związany z upałami 2003 r., w których zmarło blisko 15 tys. osób, głównie w podeszłym wieku.

Opinia Stéphane'a Mantiona, jednego z pracowników Francuskiego Czerwonego Krzyża: "Francuska struktura rodzinna jest bardziej rozbita niż gdziekolwiek w Europie. Przeważające postawy społeczne charakteryzują się tym, że uważa się, że gdy już starsi ludzie są zamknięci za drzwiami swoich mieszkań lub w domach opieki, są problemem kogoś innego. Powodem tych tysięcy ofiar śmiertelnych wśród starszych nie była fala upałów jako taka, ale odosobnienie i brak dostatecznej pomocy, którego doświadczali z dnia na dzień, i który może uczynić tragicznym jakąkolwiek sytuację kryzysową." (Zob. "The Time" Elder Careless /Starsi bez opieki/, art. cytowany również w Wiki)

Zapytajmy jednak: a może właśnie dlatego te kraje nie zostały wymienione w czołówce? Spójrzmy zatem na wybranych liderów:



Holandia

W kraju tym istnieje organizacja obrony praw pacjentów, o nazwie Holenderskie stowarzyszenie pacjentów (NPV), liczące 70 tys. członków, z których przynajmniej 6 tys., obawiając się bycia poddanym praktykom eutanazyjnym, nosi przy sobie “deklarację woli życia” stwierdzającą, że nie chcą eutanazji, gdy zostaną zabrani do szpitala lub domu opieki, zob. Fearful elderly people carry 'anti-euthanasia cards' (Przestraszone starsze osoby noszą ze sobą 'kartę przeciw-eutanazyjną'.). Znam starsze małżeństwo holenderskie, które, bojąc się holenderskich szpitali, przeprowadziło się do... Krakowa.



Niemcy

Zajrzyjmy do tekstu z Gazety Wyborczej z marca zeszłego roku. Bartosz T. Wieliński pisał w artykule "Demencja zżera Niemcy" (wyborcza.pl 27.03.2012):
"Nie ma różnicy między przywiązywaniem ludzi do łóżek a podawaniem im leków. To chemiczna przemoc" – mówią specjaliści z Centrum Polityki Społecznej Uniwersytetu w Bremie, którzy kilka dni temu nagłośnili ten problem. Okazało się, że spośród 1,1 mln osób cierpiących w Niemczech na demencję prawie ćwierć miliona pensjonariuszy domów opieki bez wyraźnych wskazań podaje się leki psychotropowe. – "Nie chodzi o to, by im ulżyć w cierpieniu, tylko by ich wyciszyć, tak by nie sprawiali personelowi problemów" – mówi prof. Gerd Glaeske z Centrum" cały tekst>>.

Według badań ONZ cytowanych w artykule z 3 października: 100% starszych Niemców odpowiada pozytywnie na pytanie: "czy Twoje życie ma sens?" Prawdopodobnie deklaruje to te 1,1 mln ludzi z demencją, a szczególnie ci "wyciszeni" karmieni psychotropami. Paweł Gawlik i Justyna Suchecka piszą, że to, iż 100% Niemców po 50tce ma poczucie sensu życia: "oznacza, że tam seniorzy czują się równie dobrze jak młodsi".

Zobaczmy więc jak czują się młodsi Niemcy. Artykuł z Newsweeka z 2009 roku:

(Newsweek 12-06-2009 , ostatnia aktualizacja 09-08-2011 13:30):
"Co piąty nastolatek w Niemczech przyznaje, że w ciągu ostatniego miesiąca co najmniej raz był pijany. Tylko w 2007 r. do niemieckich szpitali trafiło 23 tys. nieletnich, których alkohol doprowadził do nieprzytomności. Siedem lat wcześniej takich przypadków było 9,5 tys. To oznacza wzrost aż o 143 proc.". więcej>> Trochę dojrzalsi od nich z kolei poprawiają sobie nastrój na wakacjach piciem na umór na Majorce. Pisał o tym Piotr Cywiński w tygodniku "Wprost" (25/2007 [1278]): "Niemieckie wakacje".

Zapewne, dobra siła nabywcza dochodów, sytuacja zdrowotna, wykształcenie, możliwość zatrudnienia w większości zamożniejszych krajów Europy zachodniej jest bardziej powszechna wśród osób starszych niż w Polsce. Wydaje się również, że są skuteczniejsi w poprawianiu sobie dobrego samopoczucia. Czytałem kiedyś poradę zdrowotną w jednej z gazet w Anglii, by dla zdrowia jeden dzień (sic!) w tygodniu przeżyć bez alkoholu. Natomiast, jak tylko sytuacja zdrowotna się pogorszy, a wykształcenie nie będzie się liczyć z powodu słabszej sprawności, oraz nie będzie się mieć siły na szukanie zatrudnienia – w krajach tych wpada się w nieporównanie większe ryzyko bycia włączonym w program państwowy do minimum skracający starość, czyli eutanazyjny: niszczące osobowość psychotropy, świadome doprowadzenie do odwodnienia i braku pokarmu. Z pewnością życie polskich seniorów nie jest usłane różami, ale też nie muszą się (jeszcze?) bać o swe życie czy zdrowie psychiczne w szpitalu, czy domu opieki. Choć niestety z pewnością da się już zauważyć kopiowanie procedur z krajów zachodu.

A 60% osób po 50-tce w Polsce, które widzą sens życia może być o tyle dobrym wynikiem, że świadczy, iż Polacy mają jeszcze jako tako realistyczną ocenę swej sytuacji. Także polscy urzędnicy odpowiedzialni za kontakty z agencjami ONZ szczęśliwie prawdopodobnie nie malują trawy na zielono na przywitanie ankieterów z Zagranicy.

Na pytanie dziennikarzy Gazety Wyborczej, czy Polska to kraj dla starych ludzi, odpowiadam: tak, póki jest miłość do osób starszych, bardziej niż gdziekolwiek w Europie, Królestwo Boże jest pośród nas (por. Łk 17,21).

Krzysztof Broszkowski op