sleonia.gif (9482 bytes)

S. Leonia Maria Nastał, służebniczka NMP

 

Uwierzyłam Miłości

/fragmenty dziennika /

 

 

Poznań, 2.VIII.1936 r.

(...)
[52] Zamierzałam odprawić w dniu dzisiejszym skupienie miesięczne. Pan Jezus pokrzyżował moje plany, a jednak przeczuwałam. że otrzymam od Matki Najświętszej jakąś szczególną łaskę. Było nią głębokie skupienie. A kiedy skupienie objęło całą duszę, głos wewnętrzny odezwał się: Oto Matka twoja - Królowa aniołów jest twoją Matką. Jest Ona Matką Boga i ludzi. Dla aniołów jest Panią i Królową, oni Jej dworzanami, ale nie nazywają Jej matką. Maryja zna wszystkie hierarchie aniołów i każdego z osobna - godność, moc, oraz imię jego. Każdy z aniołów uważa sobie za chlubę spełniać życzenia swojej Królowej.


angel_zwiast.jpg (7051 bytes)

Nie wiem, jak to [53] wyrazić, ale ujrzałam całe zastępy aniołów otaczających Matkę Niepokalaną, a nad Jej głową unosiła się jakby korona z trzech hierarchii aniołów. Wszyscy zapatrzeni byli w Maryję z podziwem i ukorzeniem. Głos mówił: Maryja jest Królową aniołów, chociaż oni są duchami, a Ona ma ludzkie ciało. Ale to ciało jest przeczyste, uduchowione. Takie było od pierwszej chwili niepokalanego poczęcia. Nie było w nim nie tylko pożądliwości grzesznej, ale nawet cienia niedoskonałości grzechowej. Było wolne od cierpień fizycznych. Trzeba tak było, bo z tego przeczystego ciała i krwi Jej niepokalanej ukształtowane było ciało Boga-Człowieka. [54] Istota ciała Jezusowego była ta sama, co Maryi, bo utworzone było z Jej krwi. Godność ciała Jezusowego podnosi nieskończenie to, że ukształtowane było przez Ducha Świętego. Duch Święty był twórcą ciała Jezusowego ze względu na Jezusa - że był równocześnie Bogiem, i ze względu na Maryję - by Jej dziewictwo było nienaruszone. Ze względu na godność macierzyństwa Bożego ciało Maryi jest nieskończenie więcej święte niż duchowość aniołów. Maryja jest Królową. Wydaje rozkazy, które aniołowie natychmiast spełniają, i nic w tym dziwnego - wszak i Jezus na ziemi był Jej poddany, a obecnie w niebie nie odrzuca żadnej prośby swej Matki Niepokalanej - prośba Maryi [55} jest obecnie Jej rozkazem.

Maryja jest Matką, Królową, a zarazem najświętszą Kapłanką. Nie dokonała, co prawda, Maryja ani jednej konsekracji, ale w Niej i przez Nią dokonał Duch Święty pierwszej boskiej konsekracji, zmieniając Jej krew, czysto ludzką, w krew Boską Jezusa. Nie zmieniła się istota tej krwi, bo krew Jezusowa musiała być krwią ludzką, by być okupem za grzechy świata, ale przez zjednoczenie osobowe Słowa, stała się równocześnie krwią Boską. Maryja pierwsza złożyła w ofierze Ojcu przedwiecznemu swego Syna. Ofiarowała Go jeszcze wówczas, gdy żył w Jej łonie niepokalanym, ofiarowała Go po przyjściu na świat. Jej ręce przeczyste pierwsze podnosiły Boga-Czlowieka ku Ojcu - za zbawienie [56] ludzi. Zanim Maryja przytuliła do Serca Dziecię Jezus, wpierw wzniosła Je Ojcu jako ofiarę. Maryja ofiarowała Jezusa w świątyni, ofiarowała Go na Kalwarii - tam już nie własnymi rękami, ale wolą swoją i Sercem ofiarnym, zjednoczonym z ofiarą krzyżową.

Maryja jest dla kapłanów wzorem, patronką i matką kapłanów. Byłoby to dla Maryi wielką pociechą, gdyby w Litanii loretańskiej dodano wezwanie "Patronko kapłanów". Dla każdego kapłana Maryja ma osobne dary i laski. Dla niewiast, w których sercu rodzi się niekiedy ból, że nie są kapłanami, niech starczy to, że Maryja, aczkolwiek była Matką Boga, nie dokonała ani razu konsekracji, a Komunię św. przyjmowała z rąk św. Jana.

 

3.05.1937 r. (...) Przez cały dzień pozostawałam pod wrażeniem spojrzenia Jezusa, jakim mnie obdarzył z rana. Zdawało mi się, że Jezus jest jeszcze ciągle przy mnie i patrzy na mnie. Wieczorem kiedy znowu zatopiłam się w Sercu Jezusa, rzekł do mnie: Patrz głębiej w moje oczy. We Mnie żyje Ojciec, a Ja w Ojcu. Kto Mnie widzi, widzi i Ojca. Spojrzałam - zdawało mi się, że patrzę w nieskończoność. Już na nic patrzeć nie chciałam, bo całe piękno maja cieniem mi się być zdawało.

Jezus mówił jeszcze: przez ustawiczne wpatrywanie się we Mnie, upodabniasz się do Mnie. Ludzie obcujący z sobą stale upodabniają się do siebie przez to, że mimika ich twarzy i wzajemne duchowe oddziaływanie upodabnia ich rysy. Wpatruj się w cichość i pokorę twojego Jezusa. (...)

 

Z listu do St. Walczak (12.11.1933 r.)

(...) Kiedy w ostatnim liście zapytałaś, czy chciałabym być majem dla Matki Najświętszej, odpowiedziałam cichutko: 'Chciałabym być wiecznym czerwcem, by wciąż uwielbiać Boże Serce, by Mu ustawicznie składać uwielbienie i miłość, wynagrodzenie i dzięki za wszystko, w pierwszym rzędzie, że dał światu siebie i swoją Najmilszą Matkę, że Ją dał każdej duszy. (...)

Serce Jezusa, to tajemnicza głębia Boskości. Kto się dostanie do tej głębi, szczęśliwy na wieki. Zginie w tym bezbrzeżnym oceanie przepaść grzechu tej słabej kruszyny, jaką jest człowiek, zginie bezpowrotnie. A zanurzając się wciąż w jego czystych zdrojach stanie sie cząsteczką, kropelką już nie oderwaną i nieodłączną od oceanu wiecznej miłości. My Stasiu, dwie małe  kropelki, może spotkamy się obok siebie - tam w ślicznym niebie Serca Jezusa? Ty będziesz wiecznym rajem, a ja wiecznym czerwcem, razem kochać będziemy Jezusa, razem Matuchnę Niepokalaną. Jezusa za to, że jest Bogiem, że dał nam swą Matkę, a Ją znów za to, że jest Matką Boga, że dała nam Jezusa, że dała nam Jego Serce. [...]

 

S. Leonia Maria Nastał, Uwierzyłam Miłości, Stara Wieś 2000 r.

 

  strona główna    klasycy