Zgoda spowiednika na używanie prezerwatywy?



Vanessa Grzybowska: W przypadku jakiego zagrożenia można np. od spowiednika dostać zgodne z nauką Kościoła pozwolenie na używanie prezerwatywy? Czy nie wchodzi tu w grę np. choroba zakaźna małżonka albo przewidywane poczęcie chorych dzieci - gdy ze względów genetycznych lekarze przewidują, że kolejne dziecko będzie chore? Czy prezerwatywa może być uznawana jako jedno z tych lekarstw, o których pisze Paweł VI w n.14 encykliki "Humanae vitae"?



KB: Prezerwatywa w żadnym wypadku nie ma nic wspólnego z realnie szczęśliwym współżyciem seksualnym - w rozumieniu katolickiej etyki seksualnej.

Być może chcesz znaleźć dobre strony prezerwatywy, tak jak np. można znaleźć pozytywne zastosowanie dla pijawki, która jest niebezpieczna bo sączy krew z człowieka, ale stosuje się ją w medycynie niekonwencjonalnej dla czyszczenia krwi pacjentów (skutkuje w wielu chorobach, wiem od świadków). W przypadku prezerwatywy znalezienie takiego "wyjątku" jest właściwie niemożliwe. Owszem znalazł go Benedykt XVI w stosunku do osób z HIV, ale o tym za chwilę.

Rozumiem, że chęć dostrzeżenia pozytywnych stron prezerwatywy dyktowana jest wymienionymi przez Ciebie sytuacjami, a nie zachwytem nad samą prezerwatywą.

Według nauczania Kościoła, używanie prezerwatywy jest etycznie wewnętrznie złym aktem. Dlatego "uzyskanie" pozwolenia spowednika na używanie jej, byłoby podobne do, mutatis mutandis (z zachowaniem proporcji), uzyskania oficjalnego pozwolenia na dokonanie np. kradzieży. "Innymi słowy, nie wolno wziąć za przedmiot aktu woli tego, co ze swej istoty narusza ład moralny - a co tym samym należy uznać za niegodne człowieka - nawet w wypadku, jeśli zostaje to dokonane w zamiarze zachowania lub pomnożenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin czy społeczeństwa" (Paweł VI, Humanae vitae, 14)

Papież Benedykt XVI mówi w swojej książce "Światło świata" o używaniu prezerwatyw w przypadku HIV jako o pierwszym kroku w kierunku wzięcia odpowiedzialności moralnej za swoje życie - kogoś, kto żyje całkowicie niemoralnie. Ale jasne jest, że dla osób żyjących moralnie nie jest to krok naprzód, lecz zapaść.

Moralne przeżywanie sfery seksualnej możliwe jest jedynie przez "życie według Ducha", (por. Ga 5,25), które czerpiemy z tajemnicy paschalnej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Zarówno Paweł VI w "Humanae vitae" jak i Jan Paweł II w katechezach "Meżczyzną i niewiastą..." zwracają uwagę na to, że chrześcijanie są wezwani do wypracowania w sobie cnoty czystości. Papież pisze o tym m.in. w rozdziale II-im części pierwszej Katechez: "Chrystus odwołuje się do serca ludzkiego - 6. Czystość jako życie wedle Ducha"1.

I znamienne słowa Pawła VI: "Nie zamierzamy tu bynajmniej przemilczać trudności, niejednokrotnie poważnych, na które napotyka życie chrześcijańskich małżonków. Dla nich bowiem, jak i dla każdego z nas, "ciasna jest brama i wąska jest droga, która wiedzie do żywota". Jednakże niech nadzieja tego żywota, niby najjaśniejsze światło, oświeca im drogę, gdy mężnie decydują się na to, by na tym świecie żyć "w trzeźwości, sprawiedliwości i pobożności", świadomi w pełni, iż "przemija postać tego świata"."(HV 25)

A konkretnie co do dwóch sytuacji, które wymieniasz:

* Choroba zakaźna małżonka.

Ogólna zasada etyczna - z której wypłynie szczegółowe zastosowanie - jest taka, że każdy akt, nawet, gdy żona jest w okresie niepłodnym, ma być otwarty na życie. Nawet gdy stosunek podejmowany jest w okresie rozpoznanym jako niepłodny "dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci" (por. Humanae vitae n.15) lub też dla unikania zrodzenia dalszego dziecka, ze względu na "warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne (...) okresowo lub nawet na czas nieograniczony" (HV 10), małżonkowie mogą i mają być przygotowani, że z powodów nieprzewidzianych jednak może dojść do poczęcia, bo taka jest natura pożycia seksualnego.

Użycie prezerwatywy jest arbitralnym obezpładniającym zniekształceniem stosunku, zablokowaniem jego ukierunkowania ku zjednoczeniu w miłości i prokreacji - każde zjednoczenie małżonków w ich łożu małżeńskim ma zawierać w sobie oba znaczenia (HV 12). Kościół uznaje, że nawet w przypadku choroby, dokonanie "ekstraktu" fragmentu tego czym z natury jest stosunek seksualny, czyni z niego akt moralnie zły, tzn. przynosi wszystkie złe, zatrute owoce grzechu. Jednym z nich jest rozbudzenie pożądliwości ciała (por. 1 J 2,15), która ma być uśmierzana przez czystość, i która rodzi dalsze wady: np. tak dotkliwy w małżeństwach gniew, kłótliwość. Św. Augustyn uznawał współżycie z żoną eliminujące jakąkolwiek możliwość zrodzenia dzieci za równoznaczne z traktowaniem żony jako prywatnej prostytutki (mariti meretrix). Męża tak współżyjącego nazywa cudzołożnikiem żony (adulter uxoris)
2.

Do prezerwatywy nie odnosi się także n. 15. encykliki Humanae vitae: "Kościół natomiast uważa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych, niezbędnych do leczenia chorób...."- prezerwatywa niczego nie leczy!

* przewidywane poczęcie chorych dzieci - gdy ze względów genetycznych lekarze przewidują, że kolejne dziecko będzie chore.

Jest to sytuacja, której ocenę należy zacząć od ustalenia chrześcijańskiej postawy wobec choroby, cierpienia i niepełnosprawności. Wchodzi w grę także dostrzeżenie faktu, że dzieci są powoływane przez rodziców do życia nie tylko w doczesności ale i w wieczności - na wieki. W zmartwychwstaniu otrzymamy nowe chwalebne ciała!

Małżonkowie, którzy znaleźli się wobec tego dylematu, mają łaskę stanu i światło Ducha Świętego, by podjąć odpowiednią drogę, ceniąc z jednej strony cnotę czystości według Ducha, z drugiej nie wyolbrzymiając psychologicznych i egzystencjalnych cierpień spowodowanych potencjalną doczesną chorobą dziecka lub dzieci, które mogliby obdarzyć życiem wiecznym.

Prezerwatywa, ze względu na wspomniane wewnętrzne zło etyczne, w tej dramatycznej sytuacji nawet w najmniejszym stopniu nie dostarcza pozytywnego rozwiązania. Z pewnością, wierność tych małżonków wobec prawdy i miłości będzie nieść w sobie znamiona
cnót heroicznych, bez których nie ma świętych. Jak wiadomo, są one jednym z warunków orzeczenia o świętości w procesie kanonizacyjnym. Jako chrześcijanie zaproszeni jesteśmy nie do "normalnego" poziomu życia wiarą. Słowo Boże mówi jednoznacznie: bądźcie świętymi, gdyż Bóg, który jako Ojciec rodzi was do życia wiecznego, jest święty. Tym, który może wam pomóc ustrzec się uleganiu pożądliwości ciała jest Duch Święty - Jego dar zwany darem bojaźni Bożej oraz świadomość, że doczesność jest krótkim czasem, spędzonym na obczyźnie:

"Jak posłuszne dzieci: nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie" (1 P 1,14-17).

Krzysztof Broszkowski op


PRZYPISY

1). S. 157-179 (wydanie KUL z 2008 r.), por. rozdziały: Prawda "mowy ciała" a zło antykoncepcji, Etyczna regulacja poczęć (prymat cnoty) oraz Etyczna regulacja poczęć: osoba - natura - metoda, s.368-375.

2). Małżeństwo i pożądliwość, I, 15.17 [w:] Pisma świętego Augustyna o małżeństwie i dziewictwie. Przekład i komentarz, red. ks. Augustyn Eckmann, Lublin 2003 Towarzystwo Naukowe KUL, s. 367; (CSEL 42, 230[13]; PL 44, 423).


Przeczytaj też:

Akt małżeński – personalistyczne kryteria oceny etycznej | Etyka małżeńska dziś