Conrad W. Baars, Anna A. Terruwe,   Integracja psychiczna

Wolność woli u osób mających nerwicę represyjną


"Cnota istnieje nie tylko w intelekcie i woli, ale również w życiu emocjonalnym".

                                                       św. Tomasz z Akwinu, Suma teologii, I-II q. 56 a.4

 

Wiele powiedziano już i napisano o wolności działania u osób neurotycznych. Jest to niewątpliwie ważne zagadnienie, uważamy zatem za słuszne omówić je szerzej.

Na początku pragniemy stwierdzić, że w naszej opinii tego rodzaju rozważania należą do dziedziny psychiatrii, a nie teologii moralnej. Teologia moralna jest nauką opisującą normy, za pośrednictwem których człowiek może osiągnąć swój ostateczny cel, oraz warunki, jakie muszą zostać spełnione, by człowiek mógł dążyć do Boga lub odwrócić się od Niego. Innymi słowy teologia moralna naucza, że człowiek musi być wolny, by mieć zdolność grzeszenia. Jednakże ocena, czy w jakimkolwiek danym przypadku istnieje wolność osoby, nie należy już do dziedziny teologii moralnej. Jej podręczniki muszą oczywiście zawierać jakieś omówienie warunków, które wpływają na wolność woli, choćby z tego prostego powodu, że podręczniki te mają przygotowywać kapłanów do praktyki duszpasterskiej. Wspomniane omówienia są jednak natury zasadniczo psychologicznej.

Prawdą jest, że ksiądz w konfesjonale musi dokonywać osądu wolności woli penitenta; osąd ten dotyczy jednak kwestii przede wszystkim psychologicznej i później dopiero wykorzystany zostaje w teologicznej ocenie problemu winy. Przeciętny zdrowy rozsądek i wyrozumiałość księdza wystarczają w przypadku większości penitentów. W przypadkach szczególnych jednak, przede wszystkim dotyczących zaburzeń psychicznych, wiedza księdza wystarczy jedynie do tego, by dać mu podstawę do uzasadnionych wątpliwości, gdyż księżom brak specjalistycznej znajomości zagadnień psychiatrycznych. Ksiądz może w takiej sytuacji potrzebować porady eksperta w tej dziedzinie, to znaczy psychiatry. Zadaniem tego ostatniego jest zbadanie i ustalenie, w jakim zakresie życie emocjonalne danej osoby poddaje się normalnemu kierownictwu intelektu, a zatem w jakim stopniu można o niej powiedzieć, iż jest wolna. Chociaż ustalenie tego należy do domeny psychiatry, winien on unikać podejmowania decyzji w sprawach odnoszących się ściśle do teologii moralnej, w tych sprawach bowiem jest laikiem i ma obowiązek stosować się do opinii teologa moralisty. Na tej samej zasadzie teolog powinien powstrzymywać się od wkraczania w domenę psychiatry; odmienne postępowanie stwarzałoby wielkie zagrożenie dla pacjenta.

Ponieważ teolog moralista musi sam zadecydować, czy podda się opinii psychiatry, wiele zależeć będzie od zaufania, jakie pokłada w osobie psychiatry. Nie zmienia to jednak faktu że określanie zakresu wolności działań u osób chorych psychicznie stanowi właściwe zadanie psychiatrii.

Odnosi się to zarówno do psychotyków i osobowości psychopatycznych; jak i do neurotyków. We wszystkich tych różnorodnych formach zaburzeń psychicznych psychiatra musi określić, do jakiego stopnia zewnętrzne objawy emocjonalne pacjenta znajdują się pod kontrolą intelektu i woli. W tym celu powinien on dokładnie rozpoznać naturę zaburzenia, wydać naukowo uzasadnioną opinię o zaobserwowanych faktach oraz dokonać równie uzasadnionej analizy tych faktów. W tym miejscu pragniemy przedstawić taką ocenę dla przypadku nerwicy represyjnej, pozostawiając na później omówienie równie ważnej kwestii wolności woli u psychotyków i w osobowościach psychopatycznych.

Ponieważ w nerwicach represyjnych mamy do czynienia z tłumionymi uczuciami zmysłowymi, pytanie brzmi, czy owe stłumione uczucia nadal mają udział w wolnym funkcjonowaniu woli oraz czy ta ostatnia jest w stanie nimi kierować. Aby omówienie tej kwestii było oparte na faktach, rozpatrzymy najpierw dostępne dane kliniczne, by stwierdzić, czy fenomenologia nerwic represyjnych może nauczyć nas czegokolwiek o wolności lub braku wolności tłumionych uczuć.

Gdy przypatrujemy się nerwicy histerycznej, uderza nas natychmiast niezdolność woli do kontrolowania tłumionych uczuć. Omawiany zespół kliniczny charakteryzuje się tym, że uczucia tłumione i niedopuszczalne zostają całkowicie usunięte ze świadomości, a jednocześnie nie przestają oddziaływać na podświadomość w taki sposób, że ujawnia się to w zachowaniu danej osoby albo w pewnych symptomach konwersyjnych, natury somatycznej lub psychicznej. Człowiek nie lubiący swej pracy, ale przymuszający się do przełamania tej awersji, zapada na paraliż, który nie pozwala mu owej pracy wykonywać. Zakonnica, która pragnie opuścić klasztor, ale nie czyni tego powodowana przekonaniem, że prośba o dyspensę ze ślubów jest czymś złym, nagle traci  zdolność chodzenia. Stłumione uczucie może ujawnić się na niezliczone sposoby, jak to opisaliśmy w innym fragmencie tej książki; niezależnie jednak od natury konkretnego symptomu jego przyczyną jest zawsze uczucie stłumione.

Cechą charakterystyczną każdego takiego symptomu jest to, iż znajduje się on całkowicie poza zasięgiem woli. Wola nie ma żadnej możliwości wpływania na tego rodzaju psychogenne objawy. Niezależnie od tego, jak bardzo pacjent pragnie pozbyć się danego symptomu, nie ma najmniejszej szansy, by symptom konwersyjny poddał się wpływowi samego wysiłku woli. Z klinicznego punktu widzenia nie ulega wątpliwości, że każdy taki symptom znajduje się poza kontrolą woli. Jedyną możliwość osiągnięcia czegokolwiek w terapii daje próba wpłynięcia na życie zmysłowe przez sugestię, hipnozę czy analizę, której towarzyszy odreagowanie urazów psychicznych, a także poprzez inne metody. Wszelkie jednak odwoływanie się do aktu woli jest jałowe.

Jest oczywiste, że mamy tu do czynienia z aktywnością stłumionego uczucia, które operuje całkowicie poza kontrolą rozumu i woli, jest zatem w pełni autonomiczne. Trzeba sobie ponadto zdać sprawę, że w tego typu przypadkach represja nie musi być wcale bardzo silna ani długotrwała. Czasami pojedynczy akt represji wystarcza do wywołania symptomu konwersyjnego, chociaż – jak wyjaśnialiśmy we wcześniejszej części tej książki – działanie represji tłumiącej jest tu zawsze słabsze niż w przypadku nerwicy obsesyjno-kompulsywnej. Ewentualne ujawnienie się symptomu zależy wyłącznie od szczególnej, psychofizycznej dyspozycji jednostki. Jeśli sprzyja ona powstaniu takiego symptomu, uczucie stłumione, którego normalne objawy są zablokowane, będzie dążyło do wyrażenia się poprzez ów symptom, przy czym wola nie będzie tu miała nic do powiedzenia.

Ten sam brak wolności działania uczuć stłumionych występuje w nerwicy obsesyjno-kompulsywnej niezależnie od tego, że fakt braku kontroli rozumu i woli nad uczuciem stłumionym nie jest tak bezpośrednio zauważalny, przynajmniej nie dla laika. W przeciwieństwie do nerwicy histerycznej proces represyjny nie kończy się tutaj na jednorazowym akcie represji, gdyż uczucie tłumiące nadal naciska na uczucie tłumione i to z taką siłą, że to ostatnie nie może się ponownie ujawnić. Często dochodzi wręcz do sytuacji, że psychoterapeuta potrafi określić na1urę uczucia tłumionego jedynie na pod stawie analizy snów. Jednakże we wczesnych stadiach choroby uczucie tłumione w żaden sposób nie zdradzi się na zewnątrz; nastąpi to dopiero wówczas, gdy po długotrwałej i intensywnej represji napięcie stanie się nie do zniesienia.

Symptomy, jakie się wtedy ujawniają, mają charakterystyczną cechę przymusowości i w oczywisty sposób nie podlegają nakazom woli. Jeśli uczuciem tłumionym jest akurat popęd seksualny, może on ostatecznie objawić się w przymusie patrzenia na przedmioty, które ten popęd pobudzają, a wówczas najsilniejsze nawet postanowienie pacjenta, by opierać się kompulsji, nie daje żadnych rezultatów. Przymuszając się – zwykle z wielkim wysiłkiem woli – by nie patrzeć na owe przedmioty, chory wzmacnia jedynie represję, a to rzecz jasna nie prowadzi do osłabienia kompulsji. Gdyby faktycznie mogła ona podlegać woli, konsekwentny wysiłek woli powinien doprowadzić do wytworzenia się sprawności. W rzeczywistości jednak jest na odwrót: im bardziej chory próbuje się kontrolować, tym silniejsza staje się kompulsja. Nie może tu być zatem mowy o akcie podlegającym nakazom rozumu i woli. W tego typu przypadkach uczucie tłumione funkcjonuje w pełni autonomicznie.

Można by tu podnieść zastrzeżenie, że są to przypadki krańcowe i że przedstawione wcześniej obserwacje nie dowodzą, iż wola traci kontrolę nad uczuciem tłumionym już po pojedynczym akcie represji. Trzeba przyznać, że obecność symptomów obsesyjno-kompulsywnych wskazuje na długotrwałą i intensywną represję, jednak ostateczne całkowite zablokowanie kontrolującego wpływu woli nie byłoby możliwe, gdyby już pierwszy, pojedynczy akt represji nie stanowił pewnego częściowego uszczerbku dla działania woli. Częstotliwość występowania represji nie zmienia jej zasadniczej natury, wpływa jedynie na rozmiar i głębię jej skutków. Każda represja wpływa w jakimś zakresie na racjonalną kontrolę nad życiem emocjonalnym, a więc zjawiska łatwo zauważalne przy nerwicy histerycznej występują także w nerwicy obsesyjno-kompulsywnej. Jedyna różnica jest taka, że w tej ostatniej autonomiczne działanie uczucia tłumionego nie jest tak wyraźnie widoczne, a to z tego prostego powodu, iż wszelka aktywność uczucia tłumionego znajduje się "pod przykrywką" uczucia tłumiącego. W najwcześniejszych fazach jego działanie ogranicza się do życia wewnętrznego, na przykład do wyobraźni, co można zaobserwować u osób, którym obsesyjne wyobrażenia nie pozwalają skupić się na modlitwie. Dopiero później , uczucie tłumione ujawnia się poprzez przymusowe zachowania motoryczne.

Ponieważ są to fakty niepodważalne, jesteśmy zdania, że uczucie tłumione znajduje się na pewno poza kontrolą rozumu1. To stwierdzenie nie ma jednak oznaczać, że po wystąpieniu represji wszystkie uczucia danej władzy psychicznej, dotkniętej represją, przestają podlegać woli. By ująć rzecz ściśle, brak wolności woli dotyczy jedynie tego konkretnego uczucia, które zastało stłumione, a nie pozostałych. Pozostałe uczucia również mogą zastać pozbawione racjonalnej kontroli, ale wyłącznie wtedy, gdy i one z kolei ulegną represji. Taka kolejność rzeczy nie jest absolutnie nieunikniona, chociaż bowiem każdy człowiek w ciągu swego życia dokonuje czasem jakiejś represji, stan jego uczuć zwykle bez trudności powraca do normy. Niemniej istnieje niebezpieczeństwo, że skłonność do represji stanie się silniejsza po pierwszym akcie represji. Jeśli bowiem raz jakiś przedmiot zastał odrzucony, dana osoba skłonna będzie do ponownej represji, gdy znajdzie się w podobnej sytuacji. W wypadku represji wielokrotnie powtarzanej, szczególnie jeśli doszło do niej już w dzieciństwie, wytwarza się nawyk psychologiczny, na mocy którego każdorazowe zetknięcie z określonym przedmiotem wywołuje natychmiastową represję. Jeżeli taki anormalny stan psychiczny rozwijał się w ciągu wielu lat, praktycznie żaden akt chorej osoby, związany z tłumionymi uczuciami, nie jest wolny, ponieważ wszystkie te emocje zostają stłumione, gdy tylko się ujawnią. Dopiero gdy represja oraz anormalne i irracjonalne działanie pragnienia przydatności zostaną wyeliminowane, człowiek będzie znów zdolny do aktów prawdziwie wolnych i ludzkich. Dopiero wówczas natura człowieka wróci na normalny tor rozwoju i pozwoli mu wieść życie w pełni racjonalne.

Skoro przekonaliśmy się już, że wola rzeczywiście traci kontrolę nad uczuciami tłumionymi, musimy spróbować zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Nie stanowi to oczywiście problemu dla psychoanalityka o nastawieniu deterministycznym. Dla tych jednak, którzy przyjmują, iż człowiek posiada wrodzoną wolność woli, niezaprzeczalny fakt występowania aktów niewolnych domaga się wyjaśnienia nie naruszającego zasad psychologii ogólnej oraz ukazującego przyczyny i zakres braku wolności.

Wyjaśniwszy działanie procesu represji z punktu widzenia psychologii tomistycznej, spróbujemy teraz ustalić, czy z tego samego punktu widzenia można wytłumaczyć także brak wolności uczuć tłumionych oraz wywoływanych przez nie zachowań. Normalnie, gdy powstaje u człowieka jakieś uczucie związane z przedmiotem zmysłowym, domaga się ono – ponieważ jest uczuciem ludzkim – kierownictwa rozumu. Intelekt musi zadecydować, czy dany przedmiot zmysłowy stanowi racjonalne dobro, a zatem czy pragnienie winno zostać zaspokojone, czy odrzucone. Każda z tych decyzji jest rozwiązaniem naturalnym i nie narusza harmonii życia psychicznego.

Istnieje jednak inna jeszcze możliwość. Ponieważ uczucia poprzedzają osąd racjonalny (passiones praeveniunt mentem), możliwe jest, że zanim jeszcze dane uczucie uzyska kierownictwo rozumu, dojdzie do głosu inne uczucie i stłumi to pierwsze. Aby zrozumieć ten proces, musimy zdać sobie sprawę, że kierownictwo rozumu oznacza, iż czysto zmysłowy przedmiot uczuć staje się przedmiotem zmysłowo racjonalnym; ponieważ zaś pragnienie zmysłowe z natury skłonne jest ulegać rozumowi, uczyni ów przedmiot zmysłowo-racjonalny swoim celem. Jeśli jednak dochodzi do represji, zmysłowy przedmiot uczuć nie może zostać podporządkowany rozumowi. Przedmiot ten staje się bowiem także przedmiotem uczucia tłumiącego, ono zaś – uzyskawszy przewagę – przedstawia go rozumowi właśnie jako taki. Rozum zatem nie będzie już nim kierował jako przedmiotem pragnienia przyjemności, ale pragnienia przydatności. Wynika stąd, że jako przedmiot pragnienia przyjemności nie będzie on już korzystał z kierownictwa rozumu; jeśli zatem w taki czy inny sposób utrzyma swój pobudzający wpływ na pragnienie przyjemności, to wyłącznie jako przedmiot czysto zmysłowy, pozbawiony wyszlachetniającego wpływu rozumu.

Wyjaśnia to, dlaczego wola nie ma kontroli nad uczuciem tłumionym. Poprzednio już posłużyliśmy się obrazem uczucia tłumiącego, które wbija klin pomiędzy wolę a uczucie tłumione; powyższe wyjaśnienie dowodzi, że taka metafora jest uzasadniona i równie poprawna jak powiedzenie, że intelekt jest ponad zmysłami.

Jeżeli rozum ma kierować uczuciem tłumionym, należy najpierw wyeliminować uczucie tłumiące. Oto zasada naszej terapii: wykorzenić represję i wyeliminować anormalne, irracjonalne działanie uczucia tłumiącego. Tylko w ten sposób neurotyk może dojść do racjonalnej kontroli nad swym życiem emocjonalnym, a to przecież stanowi cel wszystkich naszych przedsięwzięć terapeutycznych.

(tłum. Wojciech Unolt)

 


Przypis

1.  Jest to takie widoczne u osób nieneurotycznych. Wszyscy znamy ludzi, którzy wzruszają ramionami na nieprzyjemną uwagę, a kiedy indziej na nieumyślny, drobny przejaw lekceważenia reagują z anormalną gwałtownością. Każdemu też chyba zdarzyło się stłumić śmiech, a po chwili mimowolnie roześmiać się na głos. Mechanizm w takich przypadkach jest zawsze ten sam: stłumione uczucie nie przestaje funkcjonować poza kontrolą woli.

 

do tekstu

 

*  *  *

O autorach

DR ANNA A. TERRUWE odbyła studia medyczne na Uniwersytecie w Utrechcie w Holandii. Doktorat z filozofii uzyskała na uniwersytecie w Leiden. Od wielu lat zajmuje się praktyką psychiatryczną w Nijmegen, dokąd przyjeżdżają do niej pacjenci z całej Europy Zachodniej. Działalności swej nie ogranicza tylko do pracy w gabinecie lekarskim, ale znana jest również z licznych wykładów, konferencji i książek. Wykłada też na Katolickim Uniwersytecie w Nijmegen. Jej naczelną zasługą jest odkrycie mechanizmu nerwic represyjnych, jakiego dokonała, opierając się w medycynie na filozoficznych podstawach średniowiecznej psychologii św. Tomasza z Akwinu. Mariaż tomistycznej koncepcji człowieka z intuicją Z. Freuda okazał się płodny. Dowodem skuteczności terapii dr A. Terruwe są liczne rzesze ludzi, którym pomogła zintegrować w pełni zaakceptowaną uczuciowość w bogatej, szczęśliwej osobowości. Zupełnie nowatorskim dziełem jest wyróżnienie nerwicy nierepresyjnej, którą nazywa nerwicą deprywacyjną. Wprowadziła do języka psychologii pojęcie afirmacji - czyli nadania człowiekowi emocjonalnego poczucia wartości, które dla neurotyka deprywacyjnego staje się psychicznym "powtórnym narodzeniem". Paweł VI nazwał dorobek naukowy dr A. Terruwe "szczególnym darem dla Kościoła". Jej liczne książki tłumaczone są z holenderskiego na angielski, francuski i niemiecki. Wśród najważniejszych należy wymienić The Neurosis in the Light of Rational Psychology i Emotional Growth in Marriage, oraz napisane wspólnie z C. Baars’em Loving and Curing the Neurotic i Healing the Unaffirmed, Recognizing Deprivation Neurosis.

 

DR CONRAD W. BAARS (1919-1981), urodzony w Rotterdamie w Holandii studiował w Oxfordzie oraz w Szkole Medycznej Uniwersytetu w Amsterdamie. Podczas drugiej wojny światowej brał udział w holenderskim, belgijskim i francuskim ruchu oporu. Aresztowany przez hitlerowców, został umieszczony w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie, gdzie przebywał blisko dwa lata. Uwięzienie szczególnie wpłynęło na jego życie religijne. Z obozu wyniósł pogłębioną modlitwę, zaprawione w trudzie męstwo oraz głębsze zrozumienie ludzkiej psychiki. W 1946 roku zamieszkał w Stanach Zjednoczonych, najpierw w Rochester w stanie Minnesota, a potem w San Antonio w Texasie, gdzie do śmierci zajmował się praktyką psychiatryczną. Zrażony scjentystyczną wizją człowieka, pozbawioną wymiaru duchowego, jaka panowała wśród lekarzy, chciał porzucić zawód lekarza-psychiatry. Dopiero odkrycie dorobku dr A.Terruwe pozwoliło mu odzyskać zaufanie do psychiatrii. Przetłumaczył szereg jej prac na język angielski, a niektóre napisał wraz z nią. Szczególnie rozumiał problemy emocjonalne księży i zakonnic. Był konsultorem rzymskiej Kongregacji Spraw Duchowieństwa. W 1971 roku brał udział jako ekspert w Synodzie Biskupów poświęconym problemom kapłaństwa. Na krótko przed śmiercią, odpowiadając na prośbę o wydanie opinii na temat amerykańskich seminariów duchownych, wskazał na atmosferę nieufności wobec uczuć oraz na brak klasycznej filozofii w formacji kleru, postulując przy tym udostępnienie amerykańskim seminarzystom dorobku KUL-owskiej szkoły tomistycznej. Jest autorem licznych artykułów, nagrań kasetowych oraz książek, między innymi The Psychology of Obedience, Born Only Once oraz Feeling and Healing Your Emotions.

 

początek


Powyższy rozdział o  wolności woli u neurotyków represyjnych został wzięty z książki Anny A. Terruwe, Conrada W. Baars'a "Integracja psychiczna", Wdrodze, wyd. 2, Poznań 1992 r.

Książka ta została wznowiona i obecnie jest dostępna w sprzedaży.
Można ją zamówić tutaj>>

 

dlon_p.gif (115 bytes)  Problemy z masturbacją   dlon_p.gif (115 bytes) Pytania o rodzinę   dlon_p.gif (115 bytes) Strona główna